Zawody robotów z Fly Eye

0223 roboty-45
Po raz pierwszy Zawody Robotów T-BOT 2013 odbyły się w Wałbrzychu, w centrum miasta. Tym razem wzięło w nich udział 48 uczestników. Były też niespodzianki – i to latające.


0223 roboty-020223 roboty-110223 roboty-17
Zobacz wiecej zdjęć - kliknij tutaj

Zawodnicy, głównie studenci i uczniowie szkół ponadgimnazjalnych, przyjechali ze Szczecina, Rybnika, Torunia, Wrocławia i innych miast. Było ich więcej niż rok temu, kiedy to http://strategicins.ca/viagra-for-cheap wystartowało 43 uczestników.

- Formuła ta sama, ale inaczej technicznie ustawione ringi, areny, inaczej wyglądają miejsca dla publiczności. I mamy sensację, coś, co można zobaczyć bardzo rzadko – na naszych pokazach pojawił się polski samolot szpiegowski, ten, o którym mocno były nagłośnione informacje rok temu w styczniu i udało nam się go sprowadzić. Jest też przedstawiciel firmy, która je produkuje, zresztą wałbrzyszanin i cieszymy się, że możemy pokazać coś, co jest dostępne w zasadzie tylko na targach wojskowych, poligonach i w akcji – w Afganistanie, Iraku – mówi Dariusz Cisek, nauczyciel z ZSP ,,Energetyk", twórca i organizator zawodów.

Bezzałogowy statek powietrzny Fly Eye wygląda niepozornie, niczym latający model samolotu, a jest skomplikowaną maszyną zwiadowczą. Był wykorzystywany między innymi w operacji poszukiwania zaginionej w rejonie Augustowa dziewczynki 3 lata temu. Jego twórcy podkreślają, że minisamolot to w stu procentach polska myśl techniczna i całkowicie polska własność intelektualna.

- Lata nad terenami, gdzie dzieje się coś ciekawego i przesyła obraz do operatora. Może być wykorzystywany przez wojsko, policję, służby ratownicze, podczas klęsk żywiołowych, powodzi. Jest to w pełni polska konstrukcja, pracujemy nad nią już od dobrych kilku lat, nie mogę podać liczby użytkowanych samolotów, ale jest ich już bardzo dużo, są na przykład na wyposażeniu polskiego wojska. Mamy wiele rozwiązań, które odróżniają nas od konkurencji, głównie izraelskiej i amerykańskiej, dzięki nim udaje nam się odnosić spore sukcesy na międzynarodowych pokazach bezzałogowców – mówi Krzysztof Cisek, inżynier w dziale badań i rozwoju gliwickiej firmy produkującej Fly Eye.

Podczas czwartych już zawodów robotów konkurencje tradycyjnie były takie same – Sumo, Minisumo, Linefollower i Freestyle. W Sumo chodzi o to, żeby jeden z robotów o wymiarach 30 na 30 cm i o wadze 3 kg zepchnął drugiego z ringu. W minisumo roboty mają wymiary 10 na 10 cm i wagę do pół kilograma. W Linefollower i Legolinefollower robot musi pokonać jak najszybciej bardzo skomplikowaną trasę zaznaczoną czarną linią na białym tle, a Freestyle to roboty o dowolnej konstrukcji – w tej kategorii liczy się przede wszystkim inwencja i zdolności konstruktora.

- To nie jest kwestia czasu, zbudowanie latającego robota, raczej kwestia doświadczenia. To się zaczyna od modelarstwa, trochę pasji i czas leci szybko, a samo złożenie robota to około 50 – 60 godzin. Ale to wcześniej kilka lat zbierania doświadczeń, przemyśleń. Ten model został zbudowany z myślą o wykonywaniu fotografii i filmów z lotu ptaka. Dzięki temu, że jest to multikopter, z wieloma silnikami, jest bardzo stabilny, pozwala latać wysoko, daleko, nie musimy go widzieć, wszystko widać na podglądzie – mówi Bartek Castelli, licealista z Wrocławia.

Są różne rodzaje multikopterów - oktokoptery latają na maksymalnej wysokości do 100 metrów nad ziemią, a quadrokoptery nawet do 850 metrów i wyżej. Pasją Bartka jest fotografowanie zamków i pałaców z góry, nie tylko na Dolnym Śląsku, ale i w innych częściach kraju. Ponieważ pracuje w studiu filmowym, wykorzystuje swój oktokopter do robienia ujęć z góry i rezultaty jego pracy możemy zobaczyć w niektórych serialach telewizyjnych. A jest uczniem na profilu biologiczno-chemicznym i, jak sam mówił, z fizyki miał dwójkę.

- Tegoroczna impreza jest pod hasłem „Latający". Dlaczego? Na tej sali jest poza mną czterech pilotów, w tym dwóch instruktorów pierwszej klasy. Postawiliśmy na konstrukcje latające, ale wkomponowuje się to w pomysł tych zawodów i myślę, że w przyszłości będzie u http://mafc.ca/cialis-from-mexico nas coraz więcej latających robotów – mówi Dariusz Cisek.

Podczas zawodów spora była reprezentacja wałbrzyszan, między innymi Zrobotyzowany Oddział Nawiedzonych Automatyków z II LO czy gospodarze imprezy z Wałbrzyskiego Koła Robotyki Zespołu Szkół „Energetyk", którzy rok temu połączyli Wałbrzych z kosmosem.

- Jako jeden z reprezentantów Wałbrzyskiego Koła Robotyki przygotowałem robota do click here professional cialis online kategorii sumo. Jest gotowy od roku, na wcześniejszych zawodach nie udało mi się nim wystartować, ale na the best place viagra vs levitra zawodach we Wrocławiu i Sosnowcu udało mi się dzięki niemu zdobyć drugie miejsca. Dziś jest przygotowany lepiej, niż na poprzednie zawody i mam nadzieję, że znajdę się na podium, choć wiem, że rywale są dobrze przygotowani. Walki są bardzo emocjonujące, nieprzewidywalne, trwają nawet i 30 sekund – mówił Dawid Puć, uczeń ZS „Energetyk".

Oprócz Fly Eye i konstrukcji latających można było podczas zawodów zobaczyć możliwości robota saperskiego z lotniska w Strachowicach. Miał być sprowadzony także robot saperski ze straży granicznej, ale, jak mówił organizator, okazało się, że oba naraz nie mogą opuścić lotniska, któryś musi pozostać „na służbie".

Wyniki zawodów:

Freestyle:
1. HexaCopter - Adam Klama

Minisumo:
1. Enova - Mateusz Piotrzkowski, Zagórnik Piotr Krzemiński
2. Charger - Bartosz Liniewicz, Michał Łowpycha, Marcin Maćkowiak
3. Boguś - Łakasz Księżarek

Sumo:
1. AlBrass - Łukasz Księżorek
2. Big Slim - Mateusz Sobolski, Magda Regulska
3. Dusk Bringer - Marcin Marszałek

Lego Linefollower:
1. Niuchacz - Jakub Anielis
2. Element - Jakub Mnich

Linefollower:
1. Jmpact - Bartosz Perkacz
2. Shock - Szymon Mońka
4. Wolverine - Kamil Talorczyk

ms
Foto: K. Żarkowski

Powrót na stronę główną

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież