Ludzkie kości obok grobu

Wizyta na cmentarzu nie należy do spraw przyjemnych ale jeszcze gorzej gdy odwiedzający groby muszą oglądać leżące na ziemi ludzkie szczątki.

Do naszej redakcji wpłynął mail wraz ze zdjęciami od jednego z internautów. W treści wiadomości czytamy:
 
"Odwiedzając groby bliskich na cmentarzu przy ul. Przemysłowej natknąłem się na wykopane ludzkie szczątki. W miejscu w którym leżą, jakiś czas temu, rozkopano stary grób i pochowano urnę z prochami, nic dziwnego by w tym nie było gdyby nie wykopane i porozrzucane ludzkie szczątki. Bardzo smutne jest to, że był to grób dziecka!!! Myślę że, delikatnie mówiąc, nie na miejscu jest taki stan rzeczy, ale tak właśnie dzieje się na cmentarzu przy ul. Przemysłowej."
 
Do zdjęć dołączona była mapka wskazująca miejsce znaleziska. Na jej podstawie udało nam się ustalić, że tą częścią cmentarza zarządza parafia pw. św. Aniołów Stróżów. Po naszej interwencji proboszcz parafii ks. Wiesław Rusin obiecał przyjrzeć się zgłoszonemu problemowi. Jak się okazało o całej sprawie dowiedział się od nas, ponieważ żadne zgłoszenie nie wpłynęło do kancelarii parafialnej.
 
- Byłem wczoraj na cmentarzu, zrobilismy wizję lokalną z panami, którzy tam pracują jako grabarze. Rzeczywiście były tam małe szczątki. Tam 4 stycznia był pochówek w grobie przygotowanym pod urnę. Wcześniej przekopywany był stary grób. To z niego pochodzą te znalezione dwie niewielkie kostki - mówi proboszcz parafii św. Aniołów Stróżów ks. Wiesław Rusin.
 
Jak mogło dojść do tego, że szczątki nie zostały należycie zabezpieczone po likwidacji starego grobu? Proboszcz nie ukrywa, że doszło do pewnego niedopatrzenia.
 
- Grób był wykonywany w styczniu. Zima była dosyć ostra z dużymi opadami śniegu. Prawdopodobnie przez przeoczenie te dwie kostki mogły zagubić się gdzieś w bryle śniegu lub zamarzniętej ziemi. Kiedy na wiosnę przyszło ocieplenie i opady deszczu, woda mogła wypłukać te szczątki, które w rzeczywistości są nie większe niż źdźbła trawy więc nietrudno było je przeoczyć - tłumaczy ks. Rusin.
 
Ksiądz Rusin przeprasza za niedopatrzenie ze strony obsługi cmentarza ale jednocześnie zapewnia, że takie sytuacje nie zdarzają się często więc nie można mówić że "tak dzieje się na cmentarzu".
 
- To pierwszy taki przypadek od trzech lat, odkąd jestem proboszczem. Nikt mi podobnych przypadków nie zgłaszał. Panowie, którzy pracują na cmentarzu od kilkunastu lat, czy to dla nas czy w firmach pogrzebowych, naprawdę o te sprawy dbają. To jest wyjątkowy przypadek, jakieś przeoczenie w trudnych warunkach zimowych. Oczywiście bardzo za to przepraszamy i gwarantuję, że zawsze podchodzimy do tych spraw profesjonalnie - twierdzi ks. Rusin.
 
Proboszcz zapewnił nas, że wskazane miejsce na cmentarzu zostało już posprzątane.
 
plr
foto: użyczone
Przeczytaj również:
Komentarze:
WIĘCEJ KOMENTARZY
Dodaj komentarz
Twoje imię:
Komentarz:
Kod z obrazka:
Powód zgłoszenia komentarza:
Przepisz kod z obrazka:
Zamknij okno