Kto pomoże bezradnym sarnom?

Po ostaniej wizycie saren w centrum Wałbrzycha postanowiliśmy sprawdzić czy służby miejskie zachowały się prawidłowo zalecając jedynie umożliwienie zwierzętom pójście dalej w miasto.

Sarny na naszej posesji pojawiły się w czwartek późnym popołudniem. Były wystraszone i zagubione ponieważ nie potrafiły wydostać się z terenu ograniczonego murem i siatką. W takich sytuacjach zawsze zalecano nam powiadamianie odpowiednich służb, czyli Straży Miejskiej, która powinna zająć się problemem.
 
- Nie ma służb, które mogłyby w tej chwili podjechać i zabrać stamtąd te zwierzęta. Tak jak weszły tak zapewne wyjdą stamtąd. Trzeba im tylko udostępnić wyjście - poinformował nas dyżurny Straży Miejskiej w Wałbrzychu.
 
Te rady nie pomogły, ponieważ kolejnego dnia zwierzęta nadal tu są. Natomiast czy umożliwienie wyjścia zwierzęciu dalej w teren miejski rozwiązuje problem? O komentarz w tej sprawie poproliliśmy współzałożyciela fundacji Dzika Nadzieja, który na co dzień zajmuje się leczeniem rannych, dzikich zwierząt.
 
- Pojawienie się dzikiego zwierzęcia w mieście stanowi spore zagrożenie dla niego samego a także na przykład dla uczestników ruchu drogowego. Procedura powinna być taka, że zwierze powinno być jak najszybciej odłowione i przetransportowane w bezpieczne miejsce - tłumaczy Robert Bajek z fundacji Dzika Nadzieja.
 
Odłowienie zwierzęcia polega przede wszystkim na podaniu mu środka usypiającego przed schwytaniem. Niestety Straż Miejska najwyraźniej nie dysponuje do tego odpowiednim sprzętem. Ponadto przy takiej procedurze powinien być obecny lekarz weterynarii, który musi ustalić bezpieczną ilość środka usypiającego.
 
- Nie wiem czy Straż Miejska czymś takim dysponuje, zapewne nie bo wtedy ich reakcja byłaby zupełnie inna. Weterynarze mają środki usypiające ale z kolei nie posiadają odpowiednich aplikatorów by podać taki środke na odległość - mówi Robert Bajek.
 
Zupełnie inaczje wyglądałaby sprawa gdyby zwierzęta były chore, ranne lub w inny sposób unieruchomione. Straż Miejska musiałaby powiadomić weterynarza, z którym gmina ma podpisaną i wówczas on zadecydowałby jak należy dalej postępować.
 
Kontaktowaliśmy się również w tej sprawie z Nadleśnictwem oraz z Polskim Związkiem Łowieckim ale okazuje się, że te służby ma na terenie miasta związane ręce i odsyłają nas z powrotem do Straży Miejskiej.
 
Wygląda na to, że zanim zwierze nie wpadnie pod samochód lub nie zawiśnie na jakimś ogrodzeniu jest zdane w mieście samo na siebie. W przyszłym tygodniu na temat gotowości miasta do radzenia sobie w takich sytuacjach będziemy rozmawiać z przedstawicielami Urzędu Miejskiego.
 
plr
foto: P.Tokarski
 
Zapraszamy Cię do współtworzenia portalu walbrzych24.com
Zrobiłeś film lub ciekawe zdjęcie? Masz ciekawy temat? A może miałeś sporo szczęścia i znalazłeś się w odpowiednim miejscu i czasie w centrum wydarzeń... bierz telefon w dłoń i nagraj film lub zrób zdjęcie, a później wyślij do nas.
Pisz na adres: redakcja@walbrzych24.com
Przeczytaj również:
Komentarze:
WIĘCEJ KOMENTARZY
Dodaj komentarz
Twoje imię:
Komentarz:
Kod z obrazka:
Powód zgłoszenia komentarza:
Przepisz kod z obrazka:
Zamknij okno