Mieszkańcy Szczawna obawiają się doręczycieli

Mieszkańcy Szczawna-Zdroju zaniepokojeni informują, że u ich progów zjawiają się wysłannicy Urzędu Miejskiego z korespondencją i przy odbiorze wymagają pisemnego potwierdzenia. W dobie koronawirusa pytają czy takie działania są bezpieczne?

Korespondencja z ratusza dotyczy nowych stawek opłat za wywóz śmieci. Uchwała Rady Miejskiej weszła w życie 1 kwietnia. Dziś mieszkańcy Szczawna-Zdroju informują, że listy są im doręczane osobiście.
 
- Pani powiedziała, że takie jest polecenie i jeżeli chciałbym, to mogę otrzymać do rąk własnych za potwierdzeniem odbioru. W innym przypadku ona nie może wrzucić do skrzynki, tylko będę musiał osobiście stawić się w urzędzie i odebrać pismo - mówi Michał Pienias, wykładowca akademicki ze Szczawna-Zdroju.
 
Jak udało nam się ustalić kobieta, która zajmuje się doręczaniem listów miała wprawdzie na sobie maseczkę ochronną i rękawiczki ale mieszkańcy alarmują, że do potwierdzenia odbioru podaje wszystkim swój długopis.
 
- Uważam, że ta pani powinna poddać się 14-dniowej kwarantannie, ponieważ sama nie wie ile tak naprawdę osób, które odwiedziła i złożyły takie podpisy są zdrowe a które mogą być potencjalnymi nosicielami - sugeruje Michał Pienias.
 
O komentarz poprosiliśmy burmistrza Marka Fedoruka, który potwierdza, że korespondencja jest doręczana ale z zachowaniem środków ostrożności a podpisywanie nie jest wymagane.
 
- To nie pracownicy [ratusza - red.] ale na zlecenie firma pomaga nam dostarczać zawiadomienia o nowych opłatach za odpady komunalne. Pracownicy są zabezpieczeni i mają taką instrukcję, że nie wykonują żadnych zadań na siłę. Dostarczają, ale jeśli ktoś nie wyraża zgody na podpisanie, to nie jest przekazywane. Każdy ma prawo podpisać swoim długopisem czy w jakiś sposób potwierdzić odbiór tej dokumentacji. Nie robimy nic na siłę, bez żadnego przymusu i zastrzeżenia. To wynika z procedur, które są w zakresie dostarczania dokumentów, oczywiście jak najprościej i najbezpieczniej dla odbiorców - wyjaśnia burmistrz Szczawna-Zdroju Marek Fedoruk.
 
Skontaktowaliśmy się z przedstawicielem firmy, która realizuje te doręczenia i zapewniono nas, że wszystko odbywa się w sposób bezpieczny zarówno dla doręczycieli jak i mieszkańców.
 
- Nasi pracownicy mają kilka długopisów i odkażają je za każdym razem. Na początku chodziła jedna osoba, teraz chodzą dwie osoby popołudniami. Korespondencję mamy dostarczyć do 10-go. Na dany adres chodzimy dwukrotnie. Jeśli nikogo nie zastaniemy albo mieszkańcy mają taką wolę, że nie przyjmują to korespondencja wraca do urzędu - tłumaczy Bogusław Lipiński z firmy Ceroma.
 
Czy wobec tego mieszkańcy Szczawna mogą czuć się bezpiecznie?
 
- Dla mnie jest to o tyle zastanawiające, że wszędzie apeluje się żeby unikać skupisk ludzkich, ograniczać kontakty z innymi osobami do minimum a tutaj osoba, która powołuje się na polecenie urzędu chce się spotykać z mieszkańcami, zbierać te podpisy. To zatrważające, biorąc pod uwagę stopień zagrożenia epidemiologicznego. Zastanawiam się, czy żaden urzędnik nie mógł wpaść na bardziej konstruktywne rozwiązanie, to znaczy po prostu wrzucanie do skrzynek pocztowych bez konieczności potwierdzenia albo informację przesyłane drogą elektroniczną? - pyta Michał Pienias.
 
Mieszkańcom Szczawna-Zdroju, jak i wszystkim odbierającym różnego rodzaju przesyłki kurierskie zalecamy unikania bezpośredniego kontaktu z doręczycielami a do podpisywania dokumentów używania własnych długopisów i stosowania rękawiczek ochronnych.
 
plr
foto: archiwum
redakcja@walbrzych24.com
Przeczytaj również:
Komentarze:
WIĘCEJ KOMENTARZY
Dodaj komentarz
Twoje imię:
Komentarz:
Kod z obrazka:
Powód zgłoszenia komentarza:
Przepisz kod z obrazka:
Zamknij okno