Skarb w Roztoce? Czeka nas nowa gorączka złota?

Zbliża się okres wakacyjny i jak bumerang wracają historie związane ze skarbami poukrywanymi na Dolnym Śląsku. Tym razem oczy poszukiwaczy zwrócone są w kierunku pobliskiej Roztoki, gdzie jak podaje portal o2.pl ukryte rzekomo jest 28 ton nazistowskiego złota.

Uwagę zagranicznych mediów przykuła nierozwikłana sprawa ton kosztowności, które mają znajdować się pod jednym z pałaców na Dolnym Śląsku. Według pamiętnika, napisanego rzekomo przez oficera SS, skarb został ukryty w studni pod koniec II wojny światowej.

 

Na początku marca 2019 roku zrobiło się głośno na temat tajemniczego dziennika spisanego rzekomo przez SS-mana Egona Ollenhauera. Na jego stronach zapisane miały zostać lokalizacje 11 miejsc na Dolnym Śląsku, w których ukryto pod koniec II wojny światowej zrabowane przez hitlerowców dzieła sztuki i kosztowności. Teraz sprawą zainteresowały się brytyjskie serwisy informacyjne Daily Mail i The First News.

 

Dziennik znalazł się w posiadaniu polskiej fundacji ponad dziesięć lat temu. Dariusz Franz Dziewiatek oraz Roman Furmaniak z Fundacji Śląski Pomost mieli otrzymać dziennik już w 2009 r. od niemieckiej organizacji Quedlinburger. Istnieje jednak wiele wątpliwości, co do jego pochodzenia.
 
Autorem dziennika jest rzekomo Egon Ollenhauer, oficer, który pomógł ukryć hitlerowskie skarby na rozkaz Hitlera. Ollenhauer miał pomagać Guntherowi Grundmannowi, hitlerowskiemu konserwatorowi zabytków z Dolnego Śląska w przewożeniu i ukrywaniu kosztowności.

 

Skarb ma znajdować się na terenie pałacu na Dolnym Śląsku. To tam miało zostać ukrytych dwadzieścia osiem ton nazistowskiego złota o wartości miliardów złotych. Uważa się, że kryjówka pełna sztabek złota, biżuterii i monet znajduje się około 60 metrów pod ziemią na dnie zniszczonego szybu studni na terenie Pałacu w Roztoce, niedaleko Bolkowa, 25 km od Wałbrzycha.

 

Pałac w Roztoce, fot. Fundacja Księżnej Daisy von Pless

 

Szef fundacji zdecydował się na upublicznienie treści dziennika. Liczono także na pomoc Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w celu lokalizacji kryjówek. Według Ministerstwa zgłoszenie jest w trakcie weryfikacji.
 
Treści zawarte w pamiętniku budzą wątpliwości. Pojawiają się tezy podważające jego wiarygodność. Jak informuje portal "Zwiadowca historii" wiele informacji okazało się niedokładnych, podejrzanych bądź, nieprawdziwych, jak sam fakt otrzymania dziennika od niemieckiej organizacji. Sprawą wciąż zajmują się jednak badacze, którzy otrzymali dostęp do treści zawartych w dzienniku.
 
- Moim zdaniem nie ma tam konkretów na temat tego, gdzie miejsca ukrycia kosztowności rzeczywiście się znajdują, ale te zapiski mogą mieć wartość historyczną, uzupełniającą naszą wiedzę o Dolnym Śląsku – mówiła dziennikarka i pisarka Joanna Lamparska w rozmowie z Gazetą Wyborczą.
 
Nie da się ukryć, że takie historie bardzo są nam teraz potrzebne, ponieważ kryzys wywołany przez koronawirusa podkopał dobrą pozycję naszej lokalnej branży turystycznej, która dzięki poszukiwaniom Złotego Pociągu osiągnęła niespotykany wczesniej poziom.
 
plr
źródło: o2.pl
foto: archiwum / FB Fundacja Księżnej Daisy von Pless
redakcja@walbrzych24.com
Przeczytaj również:
Komentarze:
WIĘCEJ KOMENTARZY
Dodaj komentarz
Twoje imię:
Komentarz:
Kod z obrazka:
Powód zgłoszenia komentarza:
Przepisz kod z obrazka:
Zamknij okno