Zamknęli oddział ''covidowy' w Wałbrzychu

Rekordowy przyrost zakażeń w Polsce nie odzwierciedla sytuacji w naszym województwie. Na Dolnym Śląsku sytuacja jest obecnie na tyle opanowana, że zarząd województwa zdecydował się zamknąć jednoimienny szpital zakaźny w Wałbrzychu a pacjenci z koronawirusem trafiać będą do innych placówek, bo jest tam wiele wolnych miejsc.

Jednoimienny szpital zakaźny, dedykowany pacjentom zakażonym koronawirusem lub z podejrzeniem zakażenia funkcjonował w Wałbrzychu przy ul. Batorego od 13 marca. Oznaczało to jednak wiele utrudnień w funkcjonowaniu całego szpitala im. Sokołowskiego, bo placówka musiała poświęcić kilka oddziałów, które mieściły się w tym budynku.
 
- Wracamy do działania szpital sprzed ogłoszenia stanu pandemii. Decyzją z 13 marca zostały wstrzymane przyjęcia na oddziały rehabilitacyjne, bo w szpitalu na Batorego mieściły się w budynku, który jako jedyny pozwalał na przyjmowanie, diagnostykę i leczenie chorych z covidem - mówi Mariola Dudziak, dyrektor Specjalistycznego Szpitala im. dra A. Sokołowskiego w Wałbrzychu.
 
 
Gdy sytuacja epidemiczna w naszym regionie dynamicznie się rozwijała, starano się przygotować dużą liczbę łóżek dla pacjentów w różnym stanie. Przez moment funkcjonowało nawet izolatorium w Szczwnie-Zdroju. Zostało ono jednak zamknięte bo okazało się, że w szpitalu nie doszło do przepełnienia. W ostatnim czasie na oddziale "covidowym" przebywało zaledwie 5 pacjentów, więc zdecydowano, że nie ma sensu już go utrzymywać, bo niepotrzebnie utrudnia pracę całej placówki.
 
- Od kilku tygodni ilość chorych pacjentów w całym oddziale nie przekraczała 5-6 osób a w związku z tym były zlikwidowane trzy oddziały rehabilitacyjne i oddział infekcyjny. Stwierdzono, że ilość łóżek we Wrocławiu czy w Bolesławcu wystarczy na leczenie chorych na Dolnym Śląsku - twierdzi Mariola Dudziak.
 
Zmiany odczują przede wszystkim pacjenci, którzy czekali na przyjęcie na wymienione oddziały.
 
- Pacjenci na kardiologii, po kardiologii, po zawałach nie mieli rehabilitacji. Również osoby po operacjach endoplastyki czy udarowi nie mieli być gdzie rehabilitowani. Decyzją z 22 lipca przywrócono normalne działanie, więc wracamy do pełnego funkcjonowania we wszystkich tych zakresach - informuje Mariola Dudziak.
 
 
Ewentualni zakażeni z Wałbrzycha i regionu kierowani będą do placówek do Wrocławia lub Bolesławca. Sytuacja ta jednak może się zmienić, bo w przypadku wystąpienia ponownie dużej liczby zakażeń w regionie, władze województwa mogą podjąć decyzję o ponownym uruchomieniu jednoimiennego szpitala zakaźnego w Wałbrzychu.
 
plr
foto: archiwum
redakcja@walbrzych24.com
Przeczytaj również:
Komentarze:
WIĘCEJ KOMENTARZY
Dodaj komentarz
Twoje imię:
Komentarz:
Kod z obrazka:
Powód zgłoszenia komentarza:
Przepisz kod z obrazka:
Zamknij okno