Burmistrz dał mieszkanie, a później je zabrał

Czteroosobowa rodzina ze Szczawna-Zdroju marzyła o większym mieszkaniu niż zajmowana obecnie "kawalerka". Burmistrz przyznał im przestronniejszy lokal do remontu, ale po pewnym czasie zerwał umowę, choć nie złamali żadnych jej postanowień. - Nie pozwolimy, żeby zamieszkała tam z rodziną i zrobimy wszystko, żeby tak się nie stało - usłyszała niedoszła najemczyni od sąsiadów.

Pani Adriana zajmuje niewielkie mieszkanie o powierzchni 25 m kw. przy ul. Sienkiewicza wraz z konkubentem, dwojką dzieci i psem. Gdy w drodze było drugie dziecko, rodzina zdała sobie sprawę, że obecny lokal będzie dla nich za ciasny, więc zwrócili się do Urzędu Miejskiego o przydział mieszkania do remontu na własny koszt.
 
Burmistrz pozytywnie rozpatrzył wniosek i na mocy porozumienia ustalono zakres prac, których podjąć musiała się rodzina oraz część inwestycji na koszt gminy. Pierwsze sygnały o zbliżających się problemach pojawiły się jeszcze przed podpisaniem umowy. Jak wynika z relacji pani Adriany, przyjęcia tego mieszkania odradzała jej radna Violetta Mołda, jak się okazało niedoszła sąsiadka.
 
- Kiedy poszłam oglądać, jeszcze byłam w ciąży. Rozmawiałam z panią Mołdą przed podpisaniem i odradzała mi tamto mieszkanie mówiąc że trzeba w nie włożyć dużo pieniędzy, żebym zobaczyła inny lokal. Tamten nam nie przypasował i jednak to pierwsze wpadło nam w serce - mówi Adriana Baran.
 
 
Tuż przed rozpoczęciem remontu przyszedł także czas na narodziny dziecka. Pani Adriana przekazała klucze do mieszkania swojemu konkubentowi, który miał zebrać ekipę remontową i przystąpić do prac, zgodnie z zapisami porozumienia z gminą.
 
- Nagle zaczęły się skargi, jedna za drugą, wezwania do urzędu, że sąsiedzi się skarżą. Skargi dotyczyły nieprzestrzegania regulaminu porządku domowego w tamtym budynku. Nie dotyczyło to mnie, tylko konkubenta. Chodziło o głośną muzykę, nieposprzątany korytarz po pyle remontowym, stukania i pukania, sprowadzania osób. Siłą rzeczy musiała tam być przecież ekipa remontowa i wszystko można było wyjaśnić i skonfrontować. Mieszkańcy szukali na siłę powodów, by nie przyznano nam tego mieszkania - twierdzi Adriana Baran.
 
Burmistrz upominał panią Adrianę i nakazał wstrzymanie prac remontowych, do czego jej zdaniem w pełni się dostosowała.
 
- Wzięłam klucze od konkubenta, żeby nie wykonywał w tym czasie żadnych prac. Klucze były u mnie i nikt tam nie chodził, ale skargi nadal wpływały. Burmistrz się zdenerwował, że mimo zakazu, dalej coś tam jest robione. Mówiłam, że to nieprawda, że to niemożliwe. Pan burmistrz uwierzył jednak pani radnej, która mieszka w tym budynku i twierdziła inaczej - mówi Adriana Baran.
 
 
- Nie zostały dotrzymane warunki umowne, które dotyczyły tego lokalu, więc musiałem rozwiązać to porozumienie i poprosić o opuszczenie tego lokalu. Spór trwa, bo najemczyni nie wyraziła zgody na jego dobrowolne opuszczenie. Sprawa została skierowana do sądu, który ustali, czy nasze działania miały uzasadnienie - mówi burmistrz Szczawna-Zdroju Marek Fedoruk.
 
 
Niedoszła lokatorka czuje się pokrzywdzona i potwierdza, że dotąd nie zdała kluczy, ponieważ jej zdaniem skargi dotyczyły spraw związanych z remontem, którego podjąć się musiała. W jej mniemaniu nie złamała żadnych zapisów porozumienia a regulamin wspólnoty, na złamanie którego powołuje się burmistrz w piśmie, został celowo uchwalony tydzień przez pierwszym upomnieniem.
 
- W sierpniu został sporządzony ten regulamin, o czym nie zostałam poinformowana ale oni egzekwowali jego przestrzeganie. To nie w porządku, bo na tej podstawie zerwano ze mną umowę. Jeden z sąsiadów mieszkający pod tamtym lokalem powiedział, że jak byłam w ciąży, to nie chcieli mnie denerwować, ale nie pozwolą, żebym zamieszkała tam z rodziną i zrobią wszystko, żeby tak się nie stało - twierdzi Adriana Baran.
 
 
Niedoszła najemczyni zainwestowała już spore środki w niedokończony remont i w przypadku zerwania porozumienia nie może liczyć na żaden zwrot kosztów. Skontaktowaliśmy się także z radną Violettą Mołdą, która od samego początku odradzała przyjęcie tego mieszkania, a potem w sporze stanęła po stronie sąsiadów, ale odmówiła nam komentarza. Sprawą w najbliższym czasie ma zająć się sąd.
 
plr
foto: TV Wałbrzych
redakcja@walbrzych24.com
Przeczytaj również:
Powód zgłoszenia komentarza:
Przepisz kod z obrazka:
Zamknij okno