Przybyło zwolnień lekarskich w związku z dolegliwościami natury psychicznej

Łączna liczba zwolnień lekarskich z powodu stresu, zmęczenia, depresji i zaburzeń lękowych wzrosła w ciągu roku o ponad 35 proc., a liczba dni spowodowanych przez to nieobecności w pracy o 12,5 proc. - wynika z analizy Personnel Service.

W analizie powołano się na dane ZUS. Wynika z nich, że w pierwszym kwartale br. lekarze wystawili łącznie 5,2 mln zwolnień, o 17 proc. mniej niż w tym samym okresie rok temu. Lawinowo wzrosła liczba L4 wystawianych z powodu COVID-19; o ile w pierwszym kwartale 2020 r. zwolnienia lekarskie z tego powodu wystawiono tylko 303 osobom na okres łącznie 4259 dni, to rok później nieobecnych w pracy z tego powodu było 207 tys. Polaków przez 1,6 mln dni.
 
Znacząco zwiększyła się też liczba zwolnień lekarskich w związku z dolegliwościami natury psychicznej. W pierwszym kwartale br. zwolnienia z powodu reakcji na ciężki stres i zaburzeń adaptacyjnych wystawiono dla 120 tys. osób na 2,3 mln dni. Złe samopoczucie i zmęczenie dolegało 72 tys. osób, co odpowiada 424 tys. dni. Epizod depresyjny jako powód L4 miało wpisane 65 tys. osób (1,3 mln dni), a inne zaburzenia lękowe - 59 tys. osób (1,2 mln dni). Łączna liczba zwolnień wystawionych w związku z dolegliwościami natury psychicznej wzrosła w ciągu roku o ponad 35 proc. (z 234 tys. do 317 tys.), a liczba dni spowodowanych nimi nieobecności w pracy - o 12,5 proc. (z 4,19 mln do 5,23 mln).
 
"Tak duży wzrost zwolnień chorobowych ze względu na problemy psychiczne powinien być wskazówką dla pracodawców. Do tej pory firmy rzadko zajmowały się zdrowiem psychicznym zatrudnionych. Oferowano przede wszystkim prywatną opiekę medyczną - ale głównie bez psychologa - karty na siłownię i zdrowe przekąski w pracy. To oczywiście istotne elementy, ale aż 94 proc. pracowników mówi wprost, że zależy im na opiece pracodawców w zakresie ich zdrowia. Oprócz prywatnej opieki medycznej na drugim miejscu najbardziej chcą pomocy psychologicznej. To skutek pandemii, która pogłębiła nasze lęki, wypchnęła nas na pracę zdalną i nie dała czasu na przygotowanie się do nowej sytuacji" – skomentował prezes Personnel Service S.A. Krzysztof Inglot.
 
Jak podkreślono w analizie, troska o zdrowie pracowników, nie tylko w czasie pandemii, ma realne przełożenie na wyniki finansowe przedsiębiorstwa. Lepsze samopoczucie zatrudnionych to mniej zwolnień lekarskich, a także brak utrudnień spowodowanych przez nieobsadzone z powodu nieobecności stanowiska.
 
Według badania zleconego przez Personnel Service pandemia nie wpłynęła w znaczący sposób na liczbę dni chorobowych u pracowników. U 43 proc. pracowników liczba dni na L4 była taka sama w pandemii jak przed jej wybuchem, a co piąty pracownik przyznał, że chorował rzadziej. Najczęściej tę odpowiedź wskazywały osoby starsze, powyżej 55 roku życia (27 proc.). Więcej zwolnień wzięło 12 proc. zatrudnionych, z czego co czwarty z nich zatrudniony był na umowę o pracę na niepełny etat. Częściej chorowały osoby młode, w wieku 25-34.
 
"Co ciekawe, z naszego badania wynika, że im większa firma, tym mniej zwolnień lekarskich. Mniej dni chorobowego brali pracownicy największych firm – 23 proc. w porównaniu do 19 proc. zatrudnionych w najmniejszych przedsiębiorstwach. Ta zależność często jest wynikiem lepszej struktury organizacyjnej największych zakładów. To w tych firmach szybko uregulowano kwestię pracy zdalnej, zachęcano do szczepień, a benefity zdrowotne są często mocniej rozbudowane, niż w małych firmach” – podsumował Inglot.
 
Badanie przeprowadzono na panelu Ariadna w dniach 1-4 października br. na ogólnopolskiej próbie 1090 osób od 18 lat wzwyż. Zrealizowano je metodą CAWI. (PAP)
 
autor: Karolina Mózgowiec (Polska Agencja Prasowa)
Przeczytaj również:
Komentarze:
WIĘCEJ KOMENTARZY
Dodaj komentarz
Twoje imię:
Twój pseudonim:
Komentarz:
Kod z obrazka:
Powód zgłoszenia komentarza:
Przepisz kod z obrazka:
Zamknij okno