3 najbardziej nawiedzone miejsca w Czechach

Nawiedzone miejsca, opuszczone mroczne budynki, miejskie legendy. Wszystko to cieszy się coraz większą popularnością. Nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Pasjonaci eksplorowania, czy fani mocnych wrażeń szukają miejsc okrytych złą sławą, żeby przekonać się na własnej skórze, jakie sekrety skrywają. Oto 3 najstraszniejsze lokacje w Czechach. 

Nawiedzona Willa Pfaffenhof
 
Dwór znany jako Fafák lub Veveří, posiada ciekawą historię łączącą go z nazistami SS, torturami i podziemnymi fabrykami Richardsów w obozie w Litomierzycach. Niegdyś wspaniała neogotycka willa, dziś opuszczona ruina, która wydaje się być stworzona do opowieści o duchach. Mroczna posiadłość znajduje się na południowy zachód od Polskiej granicy, tuż obok Terezina, w którym naziści utworzyli niegdyś żydowskie getto. Willa została wniesiona przez Ignaza Antona Haubego przy drodze prowadzącej z Litomierzyc do Radobýla. Najmroczniejszy i najbardziej intrygujący rozdział w historii willi napisany został w czasie II wojny światowej. Zlokalizowano tu SS – Führungstab - dowództwo pobliskiej komendy obozu koncentracyjnego, a konkretnie komando B5.
 
 
Niedaleko willi znajduje się wejście do podziemnego labiryntu gigantycznej fabryki Richarda. Tysiące żydowskich więźniów pracowało głęboko w wapiennych szybach, w nieludzkich warunkach. Kilka opuszczonych podziemnych fabryk z czasów II wojny światowej wciąż kruszy się w pył, przypominając jeden z najciemniejszych rozdziałów w historii Will Pfaffenhof. Od lat dziewięćdziesiątych willa przybierała przerażającą formę. Budynek nie ma dachu, a odwiedzającym grozi wypadnięcie przez zrujnowane posadzki lub ściany. 
 
Mroczną dwór odwiedzili polscy łowcy duchów - Mystery Hunters, badający zjawiska paranormalne, żeby przekonać się, czy w opuszczonej Willi faktycznie straszy. 
 
“Dwór emanuje upiorną aurą, szczególnie po zmroku. Zrujnowane poszycie dachu, wysokie, strzeliście zakończone kopuły wież, powybijane okna. Obraz jak z horroru. Chcieliśmy poznać historię nawiedzeń tego miejsca. Szczęśliwym trafem udało nam się porozmawiać z osobą, mieszkająca obok Willi, która powiedziała nam, że była tam kiedyś telewizja z profesjonalnym sprzętem do badania zjawisk paranormalnych. Twierdził, że udało im się zarejestrować głos kobiety, a obecna tam medium potwierdziła, że wyczuła obecność kogoś, kto pracował tam niegdyś jako telefonistka”. - tłumaczy Piotrek, członek grupy. 
 
Łowcom duchów również udało się zarejestrować w nocy niepokojące zjawiska, które mogły być efektem działalności zjawy zamieszkującej Willę. Około pierwszej w nocy słychać było dziwne dźwięki, a kamera umieszczona w jednej z dawnych cel, poruszyła się. Detektor pola elektromagnetycznego również wykazywał aktywność paranormalną. 
 
“Kiedy zbierzemy do kupy całą historię Willi Pfaffenhof, II wojnę światową, obozy jenieckie, przymusowe prace, ludzką krzywdę, a nawet - według niektórych doniesień - brutalne tortury więźniów w piwnicach tego obiektu, to przechadzając się korytarzami dworu w nocy, czuć niewyobrażalnie mroczną atmosferę tego miejsca. To co jednak najważniejsze dla nas w tej całej historii, jako badaczy zjawisk niewyjaśnionych, to to, że w niemal całych Czechach Willa uważana jest za nawiedzoną. Za przerażającą z powodu wszystkich okrucieństw, które się tutaj wydarzyły. Podobno również przyciąga sobą różnych makabrycznych okultystów.” - wyjaśnia Radek, członek Mystery Hunters.
 
Dokument z wyprawy do nawiedzonej Willi możecie obejrzeć tutaj
 
Nawiedzona Fabryka
 
Na obrzeżach czeskiej Pragi znajduje się pewna tajemnicza fabryka, która swoją popularność zyskała dzięki czeskiemu youtuberowi o nazwie Bahno Paranormal. Swoją przygodę z nagrywaniem filmów rozpoczął w 2020 roku, a jego pierwszy film przedstawiał wyprawę do jednej z opuszczonych fabryk w Pradze. Na początku miał to być tylko urbex, czyli miejska eksploracja opuszczonych budynków. Szybko przerodziło się to jednak w coś więcej. Podczas pierwszej nocnej eksploracji opuszczonej fabryki, mężczyzna doświadczył kilku dziwnych i niebezpiecznych zdarzeń. W zakończeniach mrocznych korytarzy słychać było przerażające dźwięki, a ciężkie przedmioty samoistnie się poruszały. Drzwi od półek otwierały się na jego oczach, a drobne przedmioty - jak gdyby były rzucane z ogromną siłą - przelatywały tuż obok jego osoby. 
 
Na temat samej fabryki i jej historii nie ma zbyt wiele informacji. Sam autor wspominał jednak, że związana jest z nią tragiczna historia śmierci jednego z pracowników fabryki, który zginąć lub powiesić się miał w piwnicach obiektu. Ta część historii może być prawdziwa, ponieważ mężczyzna kilkukrotnie na swoich materiałach widywał cienistą postać czającą się za rogiem korytarza. Wielokrotnie słyszał odgłosy kroków, które zbliżały się do niego, po czym na korytarzu zapadała całkowita cisza. 
 
Przygody czeskiego łowcy duchów śledzić można na kanale youtube
 
Przeklęty Statek Pohádka
 
Nazwa to tylko pozory, nie chodzi tutaj o żaden statek, bynajmniej, a o przeklęte gospodarstwo, które swoją historią sięga nawet czasów palenia czarownic na stosach, na temat którego krążą mroczne legendy. Na wpół zrujnowane gospodarstwo Pohádka (Christlhof) znajduje się na odludziu, wśród pięknych łąk z pięknymi widokami w pobliżu Čachrova.  Daleko mu do baśniowej sielanki. To, co się tu kiedyś wydarzyło, można nazwać horrorem i nakręcić niejeden film grozy.
 
Według miejscowych legend pewien stary człowiek został przeklęty w 1828 roku przez staruszkę, która została oskarżona o pożar w pobliskim Strážovie i pobita przez rozwścieczony motłoch na łące w pobliżu gospodarstwa. Od tamtej pory ciemne chmury miały krążyć nad tym przeklętym miejscem. Klątwa ma być o tyle przerażająca, że jej korzenie sięgać miały dawnych wierzeń i rytuałów średniowiecznych czarownic. 
 
 
Pierwotną osadę trzech folwarków z XVI wieku zbudowali na tym terenie niemieccy komandosi. Mieszkańcy gospodarstwa często się w tamtych czasach zmieniali. Podobno jeden z nich powiesił się w statku Pohadka, a jego żona oszalała i poszła z dziećmi do lasu. Ślad po nich zaginął. Ostatniego właściciela tak długo prześladowały złe przeczucia i wizje, że w końcu uciekł do swoich krewnych. Jednak najbardziej przerażający rozdział gospodarstwa zaczął powstawać dopiero po przewrocie listopadowym, kiedy 40-letni wówczas Ivan Roubal, jeden z najgorszych seryjnych morderców w historii Czech, wynajął zrujnowany budynek. Początkowo zamierzał hodować jelenie, ale nie uzyskał zezwolenia, więc trzymał wietnamskie świnie, drób i parę koni. Podczas pobytu w Pohádce rozpoczął morderczą działalność. Miał pozbyć się swoich dwóch znajomych w 1991 roku. Ofiarą miał być František Heppner i jego rosyjska dziewczyna, którzy w tajemniczy sposób zniknęli. Ivan Roubal używał samochodu Heppnera i sprzedawał jego meble. Jednak morderstwo to nigdy nie zostało mu udowodnione. Ciał zaginionych nigdy nie odnaleziono. Podobno zwierzył się krewnym, że karmił nimi świnie.
 
Roubal mordował także w Pradze i innych częściach kraju. Został aresztowany w marcu 1994 roku i skazany na dożywocie w 2000 roku za pięć udowodnionych brutalnych morderstw. Po aresztowaniu świnie i inne zwierzęta pozostawały zamknięte w stodole i umierały z głodu, a smród rozkładających się ciał zwierząt unosił się wokół gospodarstwa.
 
Budynek obecnie popada w ruinę. W 2010 roku został podpalony, ogień go jednak nie zniszczył doszczętnie. Graffiti na ścianach świadczy o częstych wizytach ciekawskich ludzi i poszukiwaczy przygód. Podobno słychać tu kroki lub jęki. Jednak wejście do rozpadającego się budynku zagraża życiu. Tajemnicze gospodarstwo uznawane jest w Czechach za jedno z najbardziej przeklętych i nawiedzonych miejsc w tym kraju. 
 
red
foto: użyczone
redakcja@walbrzych24.com
 
 
 
Przeczytaj również:
Komentarze:
WIĘCEJ KOMENTARZY
Dodaj komentarz
Twoje imię:
Twój pseudonim:
Komentarz:
Kod z obrazka:
Powód zgłoszenia komentarza:
Przepisz kod z obrazka:
Zamknij okno