Menu

Chcą oblężyć policję. DIOZ walczy o chorego kota

- Robimy wszystko, by ponownie uchronić go przed śmiercią! Dziś robimy oblężenie wałbrzyskiej policji, której ręce są splamione krwią. Składamy skargi na działanie „stróżów” prawa, a także zawiadomienia o przekroczeniu przez nich swoich uprawnień! Kot został legalnie odebrany od patusów - informuje DIOZ. Właścicielka nie zamierza oddać zwierzęcia i twierdzi, że zostało zabrane nielegalnie

Chcą oblężyć policję. DIOZ walczy o chorego kota

Schorowany kot z nowotworem zasłaniającym całe oko został zabrany z domu kobiety, która jest pracownicą wałbrzyskiego MOPSU. Jak twierdzi – zwierze zostało zabrane nielegalnie.


Z naszych informacji wynika, że kot trafił do kliniki w Gorzowie Wielkopolskim, ale po interwencji kobiety, policji i jej adwokata wrócił do właścicielki.

- 4 dni temu bezprawnie wtargnięto do domu Anny P. i siła zabrano schorowanego (rakowego)kota z rodowodem. Oczywiście zrobił to bezprawnie pan Konrad K. Anna zaczęła współpracować z organizacją "Prawda o DIOZ".  Założyciele pokierowali ja co ma robić. Z nieoficjalnych źródeł dowiedziała się , że kot jest w Gorzowie Wlkp w klinice. Pojechała go dziś odebrać z dowodem zakupu kota jak i z rodowodem. - informuje przyjaciółka kobiety.

Właścicielka kota obawia się, że DIOZ podejmie kolejną próbę odzyskania zwierzęcia. Jak twierdzi – ma informację, że DIOZ zamierza ponownie przyjechać do jej mieszkania.

- Wałbrzyska policja wpadła z oprawcami do kliniki weterynaryjnej i nakazała wydać gnijącego żywcem kota okrutnej właścicielce, pracownicy wałbrzyskiego MOPS! Powód? Pani kochała kotka i to jest „jej własność”  - informuje DIOZ

Wałbrzyska policja nie interweniowała w tej sprawie. Więc nie wiemy dlaczego ma krew na rękach? Policja nie uczestniczyła w interwencji w Gorzowie Wielkopolskim. Nie odebrała również takiego zgłoszenia.  Pytanie skierowaliśmy do DIOZ i czekamy na odpowiedź - dlaczego wskazano w poście wałbrzyską policję

- Wydanie cierpiącej istoty odbyło się bez nakazu sądu lub prokuratury! Właścicielka nie wyraziła zgody na dalsze leczenie zwierzęcia! Na własne żądanie kazała je zakończyć. Co teraz z nim będzie? Tego nie wiemy! Robimy wszystko, by ponownie uchronić go przed śmiercią! Dziś robimy oblężenie wałbrzyskiej policji, której ręce są splamione krwią. Składamy skargi na działanie „stróżów” prawa, a także zawiadomienia o przekroczeniu przez nich swoich uprawnień! Kot został LEGALNIE odebrany od patusów, a lokalny komisariat kolejny raz to zlekceważył!!! Od jego uratowania minęło 5 dni… - dodaje DIOZ na instagramie

 

 

UWAGA WRAŻLIWE TREŚCI


 

Kobieta twierdzi, że kota zabrano pod jej niebecność. W domu był tylko niepełnoletni syn.

Jak według DIOZ wyglądał początek historii?

- Pracownica MOPS żyła z gnijącym kotem. Anna P. z Wałbrzycha na co dzień umoralnia innych, jak żyć zgodnie z zasadami społecznymi. W tym samym czasie pod jej dachem odgrywał się dramat! Sadystka znęcała się nad kotem - codziennie patrzyła na swojego gnijącego żywcem maine coona! Nie przeszkadzała jej płynąca z głowy ropa, cieknąca krew, latające w pokoju muchy oraz syf, w jakim musiał żyć zwierzak! Unoszący się smród gnijącego mięsa był wyczuwalny już na klatce schodowej! Zwierzak jest w krytycznym stanie - skrajnie wychudzona istota z trudem utrzymuje się na łapkach, ma ogromnie przerośnięte pazury wrastające w ciało. Jak ocenić takie postępowanie pracownika opieki społecznej? Odebraliśmy umierające zwierzę, a sprawę kierujemy do prokuratury! Sadystce grozi do 3 lat pozbawienia wolności! Przed nami długi, skomplikowany i kosztowny proces leczenia! Musimy naprawić to, co przez długie miesiące niszczyła Anna P.! Z Waszą pomocą damy radę! Możemy na Was liczyć? - czytamy na fb DIOZ

foto: DIOZ
redakcja@walbrzych24.com

Komentarze

Pedzlowy (23 listopada 2022 20:29)
Kot jest do uśpienia prawdopodobnie. Pewnych nowotworów się nie da wyleczyć. A dioz ma 3 artykuły na w24 jak uprowadza nielegalnie zwierzęta. Reklama dziwnie handlu
XXXXX (1 czerwca 2022 10:18)
Cytuję użytkownika: JPzMOPS
Cytuję użytkownika: XXXXX
Cytuję użytkownika: Olo
Cytuję użytkownika: XXXXX
Cytuję użytkownika: Olo
Cytuję użytkownika: XXXXX
Cytuję użytkownika: Olo
Zdjęcia mówią wszystko. Co trzeba mieć z głową i jak bardzo mieć skrzywiony kręgosłup moralny, by widząc je, stać po stronie właścicielki kota? Jak bardzo trzeba być wyzutym z empatii i ludzkich uczuć, by doprowadzić zwierzaka do takiego stanu? I właścicielka teraz walczy o kota m.in. przy pomocy prawnika... Ręce opadaja. A kto go doprowadził do takiego stanu? Kto go zaniedbał? Kto sprawił, że cierpiał i żył w takim chlewie? A teraz krzywda jej się dzieje, bo jej bezprawnie zwierzaka zabrali... Poziom bezczelności odwrotnie proporcjonalny do poziomu empatii.
Co trzeba mieć z głową i jak bardzo mieć skrzywiony kręgosłup moralny, żeby zabierać z domu starego, schorowanego kota tylko po to, aby go uśpić w obcym miejscu i zebrać na niego kasę? Jak bardzo trzeba być wyzutym z empatii i ludzkich uczuć, by narażać na ogromny stres nieuleczalnie chorego i starego zwierzaka. Mam w domu 15 letniego psa z rozpadającym się guzem. Guz urósł błyskawicznie w ubiegłym roku. Weterynarz próbował coś zdziałać farmakologicznie ze względu na wiek psa, ale guz po jego leczeniu pękł i z niego wycieka. Zdecydowałam się na usunięcie guza, ale dzień przed umówionym zabiegiem zapytałam weta ile daje procent na to, że pies wybudzi się spod narkozy, albo nie siądą mu nerki po narkozie czy inny narząd i w ten sposób skrócę mu życie? Odpowiedź weterynarza była - zero procent, bo to jest stary pies, więc zrezygnowałam z zabiegu. Nie chciałam skracać życia psu, który jeszcze chce żyć, normalnie funkcjonuje jak na staruszka, ma apetyt, spaceruje sobie w swoim tempie. Zmieniam opatrunki psu 3 razy dziennie, żeby pies nie brudził mi kanapy, gdy z guza wycieka i pies żyje tak sobie ze mną. Weterynarz sam powiedział, że wycięcie tego guza nie przedłużyłoby życia mojemu psu, a jedynie mogłoby skrócić, bo to jest stary pies. Gdyby pies był młodszy o kilka lat to już dawno guz by był usunięty.
Na filmie udostępnionym w necie słychać syna właścicielki, który mówi, że matka nic nie robi z kotem. Więc przestań opowiadać kocopoly i wymyślone, rzewne historyjki, bo nic jej nie broni. Wrośnięte pazury to też kwestia wieku, a nie zaniedbania? Syfu, w ktorym lezal kot, tez? Co mi jeszcze napiszesz? Że jak stary i schorowany, to może gnic w takim gnoju? Puknij się w ten chory, pusty łeb. Zebrało się kółko obrońców socjopatki. Sąsiedzi czuli smród z mieszkania na klatce schodowej, a ty bredzlsz, że wszystko było ok. Ten twój chory pies też leżał w takich warunkach? Też sąsiedzi interweniowali w sprawie fetoru? Piszesz, że zmieniałas mu opatrunki. I nie czujesz, że takim argumentem przeczysz sama sobie, skoro ten kot nie był zaopiekowany? Kolejna, niezbyt lotna, kolezaneczka od kieliszka właścicielki kota, postanowiła ja wesprzeć. Smutne, że macie gdzieś cierpienia tego zwierzaka. Ale to tak samo świadczy o was, jak o właścicielce.
Nie jestem jej koleżaneczką od kieliszka i nie wyzywaj ludzi prostaku. Jak nie potrafisz kulturalnie dyskutować to zamilcz, bo robisz większy smród niż od tego kota był na klatce schodowej, jak twierdzisz. Mój pies w syfie nie leży, jest zaopiekowany najlepiej jak to możliwe. Chodzi mi o to, że temu kotu już nikt nie pomoże jeśli jest stary i ma guza nieoperacyjnego. Można z właścicielką porozmawiać, a nie robić aferę i zbiórkę na 10000. Może to jest ostatni miesiąc życia tego kota i po co ten cały cyrk?
W dyskusji o kobiecie, która doprowadziła kota niemalże do agonii w męczarniach, podajesz jako argument historię własnego, chorego ale zaopiekowanego psa, o którego się troszczysz, leczysz itd. I nie czujesz dysonansu i idiotyzmu takiego argumentu w tym przypadku... Najwyraźniej nie. Nazwanie cię jej koleżanka, to wyzwisko? Napiszesz jeszcze coś równie mądrego? Czy jeszcze niewystarczająco udowodniłas swój deficyt intelektualny? Temu kotu już nikt nie pomoże? Może to jest jego ostatni miesiąc życia? Masz kryształowa kule? Czy wyssalas te durne wnioski z brudnego palca? Jeśli nie jesteś jej koleżanka, to nie wymyślaj kolejnych bzdur na jej obronę. A nazwanie tej sytuacji cyrkiem, najlepiej świadczy o tym, co masz we łbie. I nie jest to szara substancja mozgowa.
Z tego co wyczytałam to jest stary kot. Pięć dni temu został odebrany i umieszczony w lecznicy weterynaryjnej. Co weterynarze w tej lecznicy robili przez te 5 dni? Dlaczego kot po 5 dniach pobytu w lecznicy dalej gnił? Tak, nazwanie mnie jej koleżanką od kieliszka to dla mnie wyzwisko, może dla ciebie nie. Może sprawdź co sam masz we łbie? Jeśli tak rozmawiałeś z właścicielką kota, jak ze mną tu dyskutujesz, to nie dziwię się, że kobieta poszła na policję i do prawnika. Według ciebie ile powinien żyć stary kot z rakowym guzem? Jakie leczenie zaproponowali weterynarze i ile procent dali na całkowite wyleczenie kota? Ile według ciebie ten kot będzie jeszcze żył po wyleczeniu, jeśli uda się go wyleczyć i czy przypadkiem tym leczeniem nie skróci mu się życia? Odpowiedz na te pytania.
Stary kot? No i co z tego? To znaczy że nie można go leczyć? Ile procent na wyleczenie kota?Czlowieku ten guz nie urósł w 1 czy 2 dni. Baba z mopsu nie widziała ze sie coś z kotem dzieje? Nie można było wtedy go zabrać do weterynarza? W dodatku widać w jakich warunkach żyje ten kot, syf i burdel a paniusia sobie pewnie w czystym łóżku śpi. Brawa dla dioz, nie ma przyzwolenia na takie "opiekowanie" się zwierzętami. Oczywiście paniusia już narobiła w zbroje że zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za to co wyrządziła temu zwierzęciu. Ale spokojnie, karma ją dopadnie..
Można starego kota leczyć pod warunkiem, że się go tym leczeniem nie dobije. Jak leczyli tego kota weterynarze z lecznicy w Gorzowie Wielkopolskim? Kroplówkę mu podali, bo kot był w stresie i nie chciał nic jeść? Może jeszcze jakieś leki przeciwbólowe? Dlaczego kot po 5 dniach pobytu w lecznicy wrócił do złej właścicielki z takim samym guzem na głowie? Ja jej nie bronię, chodzi mi tylko o dobro zwierzaka w stanie obecnym. Jeśli leczenie może skrócić życie staremu kotu, to uważam, że lepiej jest pozostawić tego kota w spokoju i dać mu żyć dopóki będzie jadł i chciał żyć. Co zrobisz jak kot nie przeżyje zabiegu usunięcia guza albo chemioterapii? Odpowiesz wtedy za świadome zamordowanie cudzego kota? Przecież ten kot mógł jeszcze żyć, nawet z wielkim guzem na głowie.
Dorota (30 maja 2022 10:47)
Jak nazywa się ta Pani, jakie ma stanowisko w MOPSie? Czy jest zastępcą kierownika?
JPzMOPS (29 maja 2022 16:07)
Cytuję użytkownika: XXXXX
Cytuję użytkownika: Olo
Cytuję użytkownika: XXXXX
Cytuję użytkownika: Olo
Cytuję użytkownika: XXXXX
Cytuję użytkownika: Olo
Zdjęcia mówią wszystko. Co trzeba mieć z głową i jak bardzo mieć skrzywiony kręgosłup moralny, by widząc je, stać po stronie właścicielki kota? Jak bardzo trzeba być wyzutym z empatii i ludzkich uczuć, by doprowadzić zwierzaka do takiego stanu? I właścicielka teraz walczy o kota m.in. przy pomocy prawnika... Ręce opadaja. A kto go doprowadził do takiego stanu? Kto go zaniedbał? Kto sprawił, że cierpiał i żył w takim chlewie? A teraz krzywda jej się dzieje, bo jej bezprawnie zwierzaka zabrali... Poziom bezczelności odwrotnie proporcjonalny do poziomu empatii.
Co trzeba mieć z głową i jak bardzo mieć skrzywiony kręgosłup moralny, żeby zabierać z domu starego, schorowanego kota tylko po to, aby go uśpić w obcym miejscu i zebrać na niego kasę? Jak bardzo trzeba być wyzutym z empatii i ludzkich uczuć, by narażać na ogromny stres nieuleczalnie chorego i starego zwierzaka. Mam w domu 15 letniego psa z rozpadającym się guzem. Guz urósł błyskawicznie w ubiegłym roku. Weterynarz próbował coś zdziałać farmakologicznie ze względu na wiek psa, ale guz po jego leczeniu pękł i z niego wycieka. Zdecydowałam się na usunięcie guza, ale dzień przed umówionym zabiegiem zapytałam weta ile daje procent na to, że pies wybudzi się spod narkozy, albo nie siądą mu nerki po narkozie czy inny narząd i w ten sposób skrócę mu życie? Odpowiedź weterynarza była - zero procent, bo to jest stary pies, więc zrezygnowałam z zabiegu. Nie chciałam skracać życia psu, który jeszcze chce żyć, normalnie funkcjonuje jak na staruszka, ma apetyt, spaceruje sobie w swoim tempie. Zmieniam opatrunki psu 3 razy dziennie, żeby pies nie brudził mi kanapy, gdy z guza wycieka i pies żyje tak sobie ze mną. Weterynarz sam powiedział, że wycięcie tego guza nie przedłużyłoby życia mojemu psu, a jedynie mogłoby skrócić, bo to jest stary pies. Gdyby pies był młodszy o kilka lat to już dawno guz by był usunięty.
Na filmie udostępnionym w necie słychać syna właścicielki, który mówi, że matka nic nie robi z kotem. Więc przestań opowiadać kocopoly i wymyślone, rzewne historyjki, bo nic jej nie broni. Wrośnięte pazury to też kwestia wieku, a nie zaniedbania? Syfu, w ktorym lezal kot, tez? Co mi jeszcze napiszesz? Że jak stary i schorowany, to może gnic w takim gnoju? Puknij się w ten chory, pusty łeb. Zebrało się kółko obrońców socjopatki. Sąsiedzi czuli smród z mieszkania na klatce schodowej, a ty bredzlsz, że wszystko było ok. Ten twój chory pies też leżał w takich warunkach? Też sąsiedzi interweniowali w sprawie fetoru? Piszesz, że zmieniałas mu opatrunki. I nie czujesz, że takim argumentem przeczysz sama sobie, skoro ten kot nie był zaopiekowany? Kolejna, niezbyt lotna, kolezaneczka od kieliszka właścicielki kota, postanowiła ja wesprzeć. Smutne, że macie gdzieś cierpienia tego zwierzaka. Ale to tak samo świadczy o was, jak o właścicielce.
Nie jestem jej koleżaneczką od kieliszka i nie wyzywaj ludzi prostaku. Jak nie potrafisz kulturalnie dyskutować to zamilcz, bo robisz większy smród niż od tego kota był na klatce schodowej, jak twierdzisz. Mój pies w syfie nie leży, jest zaopiekowany najlepiej jak to możliwe. Chodzi mi o to, że temu kotu już nikt nie pomoże jeśli jest stary i ma guza nieoperacyjnego. Można z właścicielką porozmawiać, a nie robić aferę i zbiórkę na 10000. Może to jest ostatni miesiąc życia tego kota i po co ten cały cyrk?
W dyskusji o kobiecie, która doprowadziła kota niemalże do agonii w męczarniach, podajesz jako argument historię własnego, chorego ale zaopiekowanego psa, o którego się troszczysz, leczysz itd. I nie czujesz dysonansu i idiotyzmu takiego argumentu w tym przypadku... Najwyraźniej nie. Nazwanie cię jej koleżanka, to wyzwisko? Napiszesz jeszcze coś równie mądrego? Czy jeszcze niewystarczająco udowodniłas swój deficyt intelektualny? Temu kotu już nikt nie pomoże? Może to jest jego ostatni miesiąc życia? Masz kryształowa kule? Czy wyssalas te durne wnioski z brudnego palca? Jeśli nie jesteś jej koleżanka, to nie wymyślaj kolejnych bzdur na jej obronę. A nazwanie tej sytuacji cyrkiem, najlepiej świadczy o tym, co masz we łbie. I nie jest to szara substancja mozgowa.
Z tego co wyczytałam to jest stary kot. Pięć dni temu został odebrany i umieszczony w lecznicy weterynaryjnej. Co weterynarze w tej lecznicy robili przez te 5 dni? Dlaczego kot po 5 dniach pobytu w lecznicy dalej gnił? Tak, nazwanie mnie jej koleżanką od kieliszka to dla mnie wyzwisko, może dla ciebie nie. Może sprawdź co sam masz we łbie? Jeśli tak rozmawiałeś z właścicielką kota, jak ze mną tu dyskutujesz, to nie dziwię się, że kobieta poszła na policję i do prawnika. Według ciebie ile powinien żyć stary kot z rakowym guzem? Jakie leczenie zaproponowali weterynarze i ile procent dali na całkowite wyleczenie kota? Ile według ciebie ten kot będzie jeszcze żył po wyleczeniu, jeśli uda się go wyleczyć i czy przypadkiem tym leczeniem nie skróci mu się życia? Odpowiedz na te pytania.
Stary kot? No i co z tego? To znaczy że nie można go leczyć? Ile procent na wyleczenie kota?Czlowieku ten guz nie urósł w 1 czy 2 dni. Baba z mopsu nie widziała ze sie coś z kotem dzieje? Nie można było wtedy go zabrać do weterynarza? W dodatku widać w jakich warunkach żyje ten kot, syf i burdel a paniusia sobie pewnie w czystym łóżku śpi. Brawa dla dioz, nie ma przyzwolenia na takie "opiekowanie" się zwierzętami. Oczywiście paniusia już narobiła w zbroje że zostanie pociągnięta do odpowiedzialności za to co wyrządziła temu zwierzęciu. Ale spokojnie, karma ją dopadnie..
Ewa (29 maja 2022 15:54)
Cytuję użytkownika: Pytam
Dlaczego kot zabrany z domu w Wałbrzychu został zawieziony do lecznicy w Gorzowie Wielkopolskim? W Wałbrzychu nie ma lecznic weterynaryjnych? Po drodze też nie było żadnego weterynarza?
Ludzie przestańcie się tu przekomarzać trzeba ratować tego kota przecież widać w jakim on jest strasznym stanie jak on cierpi dlaczego ludziom ktòrzy mogą wydać decyzję o odebraniu tego kota jego los jest tak obojętny.
Pytam (28 maja 2022 17:00)
Dlaczego kot zabrany z domu w Wałbrzychu został zawieziony do lecznicy w Gorzowie Wielkopolskim? W Wałbrzychu nie ma lecznic weterynaryjnych? Po drodze też nie było żadnego weterynarza?
Paranoja (28 maja 2022 16:23)
Oblężajcie sobie komisariat, bo tam też są psy.Oblężajcie,aż zaczniecie gnić.
XXXXX (28 maja 2022 13:23)
Cytuję użytkownika: Olo
Cytuję użytkownika: XXXXX
Cytuję użytkownika: Olo
Cytuję użytkownika: XXXXX
Cytuję użytkownika: Olo
Zdjęcia mówią wszystko. Co trzeba mieć z głową i jak bardzo mieć skrzywiony kręgosłup moralny, by widząc je, stać po stronie właścicielki kota? Jak bardzo trzeba być wyzutym z empatii i ludzkich uczuć, by doprowadzić zwierzaka do takiego stanu? I właścicielka teraz walczy o kota m.in. przy pomocy prawnika... Ręce opadaja. A kto go doprowadził do takiego stanu? Kto go zaniedbał? Kto sprawił, że cierpiał i żył w takim chlewie? A teraz krzywda jej się dzieje, bo jej bezprawnie zwierzaka zabrali... Poziom bezczelności odwrotnie proporcjonalny do poziomu empatii.
Co trzeba mieć z głową i jak bardzo mieć skrzywiony kręgosłup moralny, żeby zabierać z domu starego, schorowanego kota tylko po to, aby go uśpić w obcym miejscu i zebrać na niego kasę? Jak bardzo trzeba być wyzutym z empatii i ludzkich uczuć, by narażać na ogromny stres nieuleczalnie chorego i starego zwierzaka. Mam w domu 15 letniego psa z rozpadającym się guzem. Guz urósł błyskawicznie w ubiegłym roku. Weterynarz próbował coś zdziałać farmakologicznie ze względu na wiek psa, ale guz po jego leczeniu pękł i z niego wycieka. Zdecydowałam się na usunięcie guza, ale dzień przed umówionym zabiegiem zapytałam weta ile daje procent na to, że pies wybudzi się spod narkozy, albo nie siądą mu nerki po narkozie czy inny narząd i w ten sposób skrócę mu życie? Odpowiedź weterynarza była - zero procent, bo to jest stary pies, więc zrezygnowałam z zabiegu. Nie chciałam skracać życia psu, który jeszcze chce żyć, normalnie funkcjonuje jak na staruszka, ma apetyt, spaceruje sobie w swoim tempie. Zmieniam opatrunki psu 3 razy dziennie, żeby pies nie brudził mi kanapy, gdy z guza wycieka i pies żyje tak sobie ze mną. Weterynarz sam powiedział, że wycięcie tego guza nie przedłużyłoby życia mojemu psu, a jedynie mogłoby skrócić, bo to jest stary pies. Gdyby pies był młodszy o kilka lat to już dawno guz by był usunięty.
Na filmie udostępnionym w necie słychać syna właścicielki, który mówi, że matka nic nie robi z kotem. Więc przestań opowiadać kocopoly i wymyślone, rzewne historyjki, bo nic jej nie broni. Wrośnięte pazury to też kwestia wieku, a nie zaniedbania? Syfu, w ktorym lezal kot, tez? Co mi jeszcze napiszesz? Że jak stary i schorowany, to może gnic w takim gnoju? Puknij się w ten chory, pusty łeb. Zebrało się kółko obrońców socjopatki. Sąsiedzi czuli smród z mieszkania na klatce schodowej, a ty bredzlsz, że wszystko było ok. Ten twój chory pies też leżał w takich warunkach? Też sąsiedzi interweniowali w sprawie fetoru? Piszesz, że zmieniałas mu opatrunki. I nie czujesz, że takim argumentem przeczysz sama sobie, skoro ten kot nie był zaopiekowany? Kolejna, niezbyt lotna, kolezaneczka od kieliszka właścicielki kota, postanowiła ja wesprzeć. Smutne, że macie gdzieś cierpienia tego zwierzaka. Ale to tak samo świadczy o was, jak o właścicielce.
Nie jestem jej koleżaneczką od kieliszka i nie wyzywaj ludzi prostaku. Jak nie potrafisz kulturalnie dyskutować to zamilcz, bo robisz większy smród niż od tego kota był na klatce schodowej, jak twierdzisz. Mój pies w syfie nie leży, jest zaopiekowany najlepiej jak to możliwe. Chodzi mi o to, że temu kotu już nikt nie pomoże jeśli jest stary i ma guza nieoperacyjnego. Można z właścicielką porozmawiać, a nie robić aferę i zbiórkę na 10000. Może to jest ostatni miesiąc życia tego kota i po co ten cały cyrk?
W dyskusji o kobiecie, która doprowadziła kota niemalże do agonii w męczarniach, podajesz jako argument historię własnego, chorego ale zaopiekowanego psa, o którego się troszczysz, leczysz itd. I nie czujesz dysonansu i idiotyzmu takiego argumentu w tym przypadku... Najwyraźniej nie. Nazwanie cię jej koleżanka, to wyzwisko? Napiszesz jeszcze coś równie mądrego? Czy jeszcze niewystarczająco udowodniłas swój deficyt intelektualny? Temu kotu już nikt nie pomoże? Może to jest jego ostatni miesiąc życia? Masz kryształowa kule? Czy wyssalas te durne wnioski z brudnego palca? Jeśli nie jesteś jej koleżanka, to nie wymyślaj kolejnych bzdur na jej obronę. A nazwanie tej sytuacji cyrkiem, najlepiej świadczy o tym, co masz we łbie. I nie jest to szara substancja mozgowa.
Z tego co wyczytałam to jest stary kot. Pięć dni temu został odebrany i umieszczony w lecznicy weterynaryjnej. Co weterynarze w tej lecznicy robili przez te 5 dni? Dlaczego kot po 5 dniach pobytu w lecznicy dalej gnił? Tak, nazwanie mnie jej koleżanką od kieliszka to dla mnie wyzwisko, może dla ciebie nie. Może sprawdź co sam masz we łbie? Jeśli tak rozmawiałeś z właścicielką kota, jak ze mną tu dyskutujesz, to nie dziwię się, że kobieta poszła na policję i do prawnika. Według ciebie ile powinien żyć stary kot z rakowym guzem? Jakie leczenie zaproponowali weterynarze i ile procent dali na całkowite wyleczenie kota? Ile według ciebie ten kot będzie jeszcze żył po wyleczeniu, jeśli uda się go wyleczyć i czy przypadkiem tym leczeniem nie skróci mu się życia? Odpowiedz na te pytania.
Witold (28 maja 2022 12:41)
A co trzeba mieć w głowie,żeby wejść do mieszkania, zarejestrować małolata i zabrać kota.Wszedł jak wiatrakowiec, a wyszedł jak pospolity złodziej.Trafiłby na kogoś innego,to by to wynieśli.Bohater odważny do dzieci.Pedalska morda.
Olo (28 maja 2022 12:05)
Cytuję użytkownika: XXXXX
Cytuję użytkownika: Olo
Cytuję użytkownika: XXXXX
Cytuję użytkownika: Olo
Zdjęcia mówią wszystko. Co trzeba mieć z głową i jak bardzo mieć skrzywiony kręgosłup moralny, by widząc je, stać po stronie właścicielki kota? Jak bardzo trzeba być wyzutym z empatii i ludzkich uczuć, by doprowadzić zwierzaka do takiego stanu? I właścicielka teraz walczy o kota m.in. przy pomocy prawnika... Ręce opadaja. A kto go doprowadził do takiego stanu? Kto go zaniedbał? Kto sprawił, że cierpiał i żył w takim chlewie? A teraz krzywda jej się dzieje, bo jej bezprawnie zwierzaka zabrali... Poziom bezczelności odwrotnie proporcjonalny do poziomu empatii.
Co trzeba mieć z głową i jak bardzo mieć skrzywiony kręgosłup moralny, żeby zabierać z domu starego, schorowanego kota tylko po to, aby go uśpić w obcym miejscu i zebrać na niego kasę? Jak bardzo trzeba być wyzutym z empatii i ludzkich uczuć, by narażać na ogromny stres nieuleczalnie chorego i starego zwierzaka. Mam w domu 15 letniego psa z rozpadającym się guzem. Guz urósł błyskawicznie w ubiegłym roku. Weterynarz próbował coś zdziałać farmakologicznie ze względu na wiek psa, ale guz po jego leczeniu pękł i z niego wycieka. Zdecydowałam się na usunięcie guza, ale dzień przed umówionym zabiegiem zapytałam weta ile daje procent na to, że pies wybudzi się spod narkozy, albo nie siądą mu nerki po narkozie czy inny narząd i w ten sposób skrócę mu życie? Odpowiedź weterynarza była - zero procent, bo to jest stary pies, więc zrezygnowałam z zabiegu. Nie chciałam skracać życia psu, który jeszcze chce żyć, normalnie funkcjonuje jak na staruszka, ma apetyt, spaceruje sobie w swoim tempie. Zmieniam opatrunki psu 3 razy dziennie, żeby pies nie brudził mi kanapy, gdy z guza wycieka i pies żyje tak sobie ze mną. Weterynarz sam powiedział, że wycięcie tego guza nie przedłużyłoby życia mojemu psu, a jedynie mogłoby skrócić, bo to jest stary pies. Gdyby pies był młodszy o kilka lat to już dawno guz by był usunięty.
Na filmie udostępnionym w necie słychać syna właścicielki, który mówi, że matka nic nie robi z kotem. Więc przestań opowiadać kocopoly i wymyślone, rzewne historyjki, bo nic jej nie broni. Wrośnięte pazury to też kwestia wieku, a nie zaniedbania? Syfu, w ktorym lezal kot, tez? Co mi jeszcze napiszesz? Że jak stary i schorowany, to może gnic w takim gnoju? Puknij się w ten chory, pusty łeb. Zebrało się kółko obrońców socjopatki. Sąsiedzi czuli smród z mieszkania na klatce schodowej, a ty bredzlsz, że wszystko było ok. Ten twój chory pies też leżał w takich warunkach? Też sąsiedzi interweniowali w sprawie fetoru? Piszesz, że zmieniałas mu opatrunki. I nie czujesz, że takim argumentem przeczysz sama sobie, skoro ten kot nie był zaopiekowany? Kolejna, niezbyt lotna, kolezaneczka od kieliszka właścicielki kota, postanowiła ja wesprzeć. Smutne, że macie gdzieś cierpienia tego zwierzaka. Ale to tak samo świadczy o was, jak o właścicielce.
Nie jestem jej koleżaneczką od kieliszka i nie wyzywaj ludzi prostaku. Jak nie potrafisz kulturalnie dyskutować to zamilcz, bo robisz większy smród niż od tego kota był na klatce schodowej, jak twierdzisz. Mój pies w syfie nie leży, jest zaopiekowany najlepiej jak to możliwe. Chodzi mi o to, że temu kotu już nikt nie pomoże jeśli jest stary i ma guza nieoperacyjnego. Można z właścicielką porozmawiać, a nie robić aferę i zbiórkę na 10000. Może to jest ostatni miesiąc życia tego kota i po co ten cały cyrk?
W dyskusji o kobiecie, która doprowadziła kota niemalże do agonii w męczarniach, podajesz jako argument historię własnego, chorego ale zaopiekowanego psa, o którego się troszczysz, leczysz itd. I nie czujesz dysonansu i idiotyzmu takiego argumentu w tym przypadku... Najwyraźniej nie. Nazwanie cię jej koleżanka, to wyzwisko? Napiszesz jeszcze coś równie mądrego? Czy jeszcze niewystarczająco udowodniłas swój deficyt intelektualny? Temu kotu już nikt nie pomoże? Może to jest jego ostatni miesiąc życia? Masz kryształowa kule? Czy wyssalas te durne wnioski z brudnego palca? Jeśli nie jesteś jej koleżanka, to nie wymyślaj kolejnych bzdur na jej obronę. A nazwanie tej sytuacji cyrkiem, najlepiej świadczy o tym, co masz we łbie. I nie jest to szara substancja mozgowa.
Więcej komentarzy

Dodaj komentarz

kot  |   walbrzych  |   policja  |   dioz  |   interwencja  |   informacje  |  

Na oczach policjantów pijani 17-latkowie pobili znajomego

Kto schował wałbrzyski skarb? Wśród mieszkańców był nazista

Będzie nowa nawierzchnia w Hali Lekkoatletycznej przy Chopina

Wałbrzych 24 aktualności


Wałbrzych 24 to wiodący portal informacyjny w mieście i regionie. Najważniejsze są dla nas informacje z Wałbrzycha, ale również piszemy o tym, co dzieje się w sąsiednich gminach takich jak  Świdnica, Boguszów - Gorce, Mieroszów, Szczawno Zdrój, Świebodzice, Głuszyca, czy Walim. Oprócz przekazywanych przez Wałbrzych 24 wiadomości, znajdziesz tu również wiele fotogalerii, rozmowy z zaproszonymi gośćmi, publicystykę czy informacje o wydarzeniach, imprezach i koncertach, które odbywają się w mieście czy okolicy.

Na stronie głównej Wałbrzych 24 znajdziecie aktualności czyli najnowsze informacje z miasta, jednak zachęcamy też do zaglądanie do innych kategorii - rozrywki, sportu, 112 czy do zakładki Po Sąsiedzku, gdzie znajdziecie wiadomości z okolicznych gmin.

Uprościliśmy też nawigację strony, by była bardziej intuicyjna, co ma ułatwić czytelnikom znalezienie szukanych informacji i jeszcze sprawniejsze poruszanie się po naszej stronie.

Wałbrzych najnowsze wiadomości


Często najnowsze wiadomości Wałbrzych tworzone są wspólnie z Wami - naszymi czytelnikami, za co serdecznie dziękujemy. Zachęcamy do przesyłania do nas informacji i zdjęć na adres: redakcja@walbrzych24.com.

Dzięki takiej współpracy jesteśmy w stanie szybko reagować i przekazywać Wam najnowsze informacje, pisać o realnych problemach miasta i mieszkańców. Zachęcamy też do śledzenia naszych social mediów - Facebook Wałbrzych 24, Facebook Telewizja Wałbrzych i kont na Instagramie.

Zachęcamy też do komentowania bieżących informacji z Wałbrzycha i okolic. Pod artykułami macie możliwość wyrażenia własnej opinii w komentarzach do czego gorąco zachęcamy.

Rozwiń
Do góry
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Zaakceptuj Zamknij